|
I. Przedsłowie
Rozważania prezentujące kanon teorii uniwersum autora poprzedzimy, poprzedzić musimy, analizą stanu poznania przedstawianego w akademickich i nie tylko podręcznikach naukowych. I już na wstępie wypowiemy główny wniosek prezentowanej następnie teorii autora - jakiekolwiek zagadnienie poznania materii nie istnieje. Przypomnimy, że systematy logiczne ujęte w matematyczne formalizmy nie tworzą jakiegokolwiek obrazu poznania materii. A jednak stwarzają jedyny język pozwalający jakikolwiek początkowy aksjomat przekształcić w ostateczny werdykt werbalny. Dlatego też w łańcuchu poznania nie możemy pominąć tej myśli matematycznej, która wygenerowała opis materii autora. Matematyka nasza jest językiem opartym na pojęciu porządku oraz strukturze continuum. Obydwie kwestie w VI w. pne. rozstrzygnął Pitagoras, największy umysł ludzkiej historii. Wprowadził układ odniesienia (nazwijmy go kartezjańskim), względem dowolnych przestrzeni, słowami ,,wszystko jest liczbą", tworząc pojęcie pola a następnie, może poprzednio, domknął zbiór niezupełny liczb wymiernych tworząc continuum osi współrzędnych. Operację graniczną na ilorazie continuów wykonali jego następcy, Arystoteles i Rola Lubieniecki z Uliku a problem uniwersum sformalizowany dopiero dzisiaj (wczoraj) przez autora tych słów, postawił Platon. Po to, by można było odnieść aksjomat zachowania płynu energetycznego, który okazał się jedyną formalną podstawą konstrukcji uniwersum Platona, autor tego tekstu jak i czytelnik przywołać musi pojęcie bezwzględnego centrum uniwersum Kopernika (jakkolwiek okazuje się, że za bezwzględny środek należy uznać dopiero punkt autora, centrum, którego pęd w uniwersum jest równy zeru, zgodnie z zapowiedzią Arystotelesa globalnie nieruchomego eteru). Ten poznawczy ciąg ujawniający epistemologię konstrukcji uniwersum Platona, to dzieła Kopernika i Autora a uzupełniony być musi twórcami, rozwijającymi formalizm matematyczny umożliwiający objęcie i poznanie wspomnianego. A wobec tego twórcą teorii mnogości Bolzano, który ustratyfikował zbiory nieskończone i ostatecznie Banachem. Jego twierdzeniem o punkcie stałym, które rozwiązuje wszystkie problemy Platona, Kopernika, Autora w formalizmie continuum Pitagorasa a wyrażonym w języku równań różniczkowych Arystotelesa - Lubienieckiego. Zanim jednak omówimy rozwój myśli poznawczej o uniwersum musimy wcześniej wskazać fałsz obiegowej wiedzy o materii Musimy wskazać brak skuteczności wszelkich podejść, które dotychczas uważane były za epistemologie a większość z nich nie była formułą naukową ale wyłącznie buchalterią. Dopiero tak wyraźna krytyka być może obudzi środowiska, by zdały sobie sprawę z kryzysu zrodzonego przez dewiację poznania. Omówimy więc kolejno obszary nauk wskazując na ich niewłaściwą konstrukcję. Zaczniemy od elektryczności, najnowszej formuły analiz zjawisk materialnych. Aplikatywne zagadnienie nazwane w języku elektrycznością nie istnieje w formule poznawczej. Jest to bowiem poznawczo taki sam problem jak rozmieszczenie i działanie telefonów miejskich umieszczonych w specjalnych oficynach czy u abonentów albo problem ściegu szydełkowego robionego na drutach swetra. Odniesień do ludzkich poczynań rzemieślniczych, zadekretowanych regulaminem a nie do formuły Bytu Materialnego Jest to zatem zawsze buchalteria zjawiska. Zawieszenie przewodnika i jego skutki nie mogą stać się udziałem analiz poznawczych. (Co oczywiście nie zmniejsza praktycznych wartości poczynań buchalteryjnych, te bowiem są zawsze potrzebne codziennie, jednak kwestie ich osądzania odsyłać tutaj trzeba do innego kręgu specjalistycznego). Przypomnimy krytyczny fragment artykuł autora w ,,Episteme" (2007r.) dotyczący stanu świadomości. ,,Wprowadzenie w szkołach dziedziny ,,elektryczność" prowadzi do zatraty wszelkiej intelektualnej mobilności. Dlaczego?" ,,O ile pojęcie ,,napięcia" da się związać z pojęciem ,,pola" to wprowadzenie pojęcia ,,oporu" unicestwia samodzielne rozważania i to w jakiejkolwiek dziedzinie. Uczeń przysposobiony do intuicyjnego odbioru liczbo-liczbowych związków pomiędzy wielkościami w elektryczności nie jest w stanie w swym dalszym życiu wyobrazić sobie ,,opór" jako ,,pole", jego wartości w punkcie. Pojęcie dwupunktowego pola aczkolwiek jest dziwaczne jednak do pomyślenia możliwe, niemniej ,,opór" nie tylko zależy od ,,początku" i ,,końca" przewodnika, ale też od sposobu ich połączeń. I to już wyklucza rodzenie się intuicji. I to na cały żywot". Natomiast z problemem pola elektromagnetycznego, który jakoby usprawiedliwiał owe zainteresowanie, opisanym równaniami falowymi (wcześniej Maxwella) uporamy się w następnym rozdziale, pokazującym ich bezzasadną epistemologię. (Chociaż w pewnym stopniu zgodne one bywają z eksperymentem, to jednak ich ułomność ideowa zdecydowanie prowadziła do konstrukcji fałszywych obiektów myślowych, bardziej szkodzących poznaniu niż je przybliżających, tworzących niedowiązalności obiektów materialnych, o czym w kolejnych rozdziałach). Jednakowoż według informatorów naukowych to właśnie układ równań Maxwella uzasadnił analizy owych sieci elektrycznych, wszystko jedno jak i wszystko jedno gdzie, na słupach elektrycznych, na wejściu i wyjściu aparatów słuchowych, telewizyjnych, mikroprocesorów. |